Cisza, za oknem zmrok już uśpił świat. Wszedł do swego pokoju i jak każdego dnia pogrążony w myślach zgasił światło, by usiąść na łóżku i móc w spokoju spojrzeć na ciemne niebo. Poczucie samotności przybijało go bardziej z każdym dniem. Im więcej z siebie dawał innym, tym bardziej świadomy był tego, że nie znajdzie swojego miejsca. Wstał z łóżka i pomimo mroku znaną już sobie doskonale drogą ruszył w stronę okna. Szare chmury uniemożliwiały ujrzenie księżyca. Spojrzał na drzewa pogrążone we śnie. Cisza. Pustka. Ten świat na który patrzył był taki, jak jego serce. Mimo iż tak wiele mógł dać, nie było nikogo, kto chciałby przyjąć jego dar. -Bezsens...-cicho, beznamiętnie padło słowo z jego ust. Jednak mimo całej goryczy w sercu wciąż nie odpuszczał walki. Wciąż żył nadzieją i swymi zasadami. Ostatni raz spojrzał na niebo i wrócił do łóżka. Założył na uszy słuchawki i włączył radio. Usłyszał smutną piosenkę w której się pogrążył. I znów cisza. Zdjął słuchawki i odłożył je na podłogę.
-Boże... daj mi wiarę i siłę, bo już nie daję rady. - I rozpoczął swą modlitwę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do rozmowy. Mam nadzieję, że nie będę musiał usuwać niepotrzebnie komentarzy, więc proszę o kulturę.